niedziela, 6 września 2009

z serii symbole narodowe: część I, flaga

Kształt naszej flagi ustalony został w 1831, jako kompromis między bielą (konserwatyści, nawiązanie do czasów saskich) i wersją biało-czerwono-niebieską (Towarzystwo Patriotyczne, nawiązanie do konfederacji barskiej). Czyli albo burbońska flaga Francji albo rewolucyjna flaga Francji. Chwała Niebiosom, że się posłowie opamiętali i nie jesteśmy dwudziestym którymś biało-czerwono-niebieskim krajem.

Flaga Czech wygląda identycznie. Po I wojnie światowej musieli dzielić flagę ze Słowakami, których barwy narodowe to (jakże oryginalnie) biel, czerwień i błękit. Postanowili więc dorzucić niebieski trójkąt. Czesi posługiwali się biało-czerwoną flaga także we wczesnych latach '90, pomiędzy "aksamitna rewolucją" a "aksamitnym rozwodem".

Drugiego maja mamy Dzień Flagi. Drugiego maja bowiem, w czasie walk o Berlin, polscy żołnierze zatknęli naszą flagę na Siegessaeule (coś jak Kolumna Zygmunta). Idea zapchania czymś dziury między pierwszym a trzecim jest jak najbardziej słuszna, ale święto flagi? Rozumiem, Stars and Stripes czy The Union Jack. One mają swoją nazwę, symbolikę, swoją własną historię, oznaczają coś innego niż flagi pozostałych państw. Zrozumiałbym Dannebrog, najstarszą flagę Europy, która miała rzekomo spaść z nieba Waldemarowi II po zwycięstwie nad Estami w roku 1219. Zrozumiałbym, flagę Austrii z 1230, oddającą rzekomo skrwawioną tunikę Leopolda V, na której biały pozostał jedynie kawałek materiału osłonięty pasem. Polska czerwień i biel to kolory heraldyczne, rzecz pochodząca od Orła Białego, który jest przez to symbolem właściwszym. Nie twierdzę że nasze barwy narodowe są w jakikolwiek sposób gorsze od innych. Jest jednak powód, dla którego w Polsce i w USA istnieje dzień konstytucji, a w Finlandii go nie ma.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz