piątek, 18 września 2009

o tempora, o mores!

Przyszło mi dzisiaj obejrzeć z mamunią na babskim TVN program "33 niezapomniane metamorfozy". Jak w większości programów tego typu (niezależnie od stacji), uwagę przeciętnego człowieka przykuwają osoby komentatorów. Z przykrością, acz bez zaskoczenia, stwierdzić należy, że są to często ludzie reprezentujący sobą całe nic, a z owym bogactwem ducha i umysłu zabawnie kontrastuje profesorski ton wypowiedzi. Tym zabawniej, że są to zazwyczaj rozważania w stylu "jakąż cudowną fryzurę ma Kaja Paschalska", czy "muzyka Papa Dance to była rewolucja". Oczywiście w każdym z takich - popularnych ostatnio - programów musi się znaleźć co najmniej jeden gej.

Tak więc dzisiaj, ów kwiat polskiej inteligencji zabrał się za komentowanie "niezapomnianej metamorfozy" niejakiej Dody Elektrody. Spora część doszła do wniosku, że nie było żadnej przemiany, gdyż frau Elektroda od małego dziecka była cudownym krejzolem, co udowadniają filmy dołączone do jej nowego DVD. Pan Piróg (a nie mówiłem) był, zdaje się, odmiennego zdania, wyrażając pogląd popularny wśród naszego społeczeństwa: Dorota Rabaczewska jest osobą bardzo inteligentną, posiadającą swoją specyficzną hierarchię wartości. Jest utalentowana, jednak dobrze wyczuwając rodzimy rynek muzyczny, postanowiła pójść w kicz i osiągnęła sukces. Ma pieniądze, sławę, robi to co lubi i dostaje za to kasę, w sposób oczywisty należy się jej szacunek.

Zgroza.

Osobę nazywającą papieża swoim największym autorytetem (oryginalne) i jednocześnie uważającą apostołów za ćpunów i moczymordy należy szanować, bo jest znana. Nawiasem mówiąc, fakt, że niezawisły sąd nie dopatrzył się tu podstaw do uznania wypowiedzi za obraźliwą, nie wymaga nawet komentarza. Nie szkodzi, że atakujące zewsząd piosenki owej śpiewaczki są infantylne i nijakie. Uczciwy człowiek chciałby załamać ręce nad faktem, że coś takiego jest w ogóle możliwe w cywilizowanym - zdałoby się - kraju. Że rozgłośnie to promują, a ludzie chcą słuchać. Okazuje się jednak, że frau Elektroda jest osobą godną szacunku. Jest wyrazista, sławna, wyróżnia się z tłumu, osiągnęła sukces. No to ja się pytam, której z tych cech nie posiada Adolf Hitler. Że zabijał ludzi? No, przed 1933 specjalnie nie zabijał, a dostał 43,9% głosów. Wyrazisty, bogaty, sukcesów też mu nie brakowało. A już bez skrajności, Paris Hilton. Panna świetnie wyszła na szastaniu swoją dupą na lewo i prawo, rzyganiu po kątach i ogólnym sięganiu dna. Teraz dostaje grube miliony za samo pokazanie się w jakiejś knajpie. No sukces jak się patrzy. To co, godna szacunku?

Mogłoby się wydawać, że osoba chcąca trzymać jakiś poziom nie poświęciłaby odrobiny miejsca na swojej stronie rozważaniom o Dodzie. Tu jednak nie chodzi o samą panią Elektrodę. Chodzi o to, co się dzieje z tym krajem, jak niewiele potrzeba, do zostania kimś. Włos się jeży.

2 komentarze:

  1. Moim zdaniem, to Doda jeszcze jak Doda, są gorsze przykłady. Bo ona coś tam jeszcze robi, w sensie śpiewa. Ale polska telewizja promuje osoby, które nie mają kompletnie żadnego talentu i "sukces" osiągają w jakiś sztucznie wykreowany sposób. Już pomijając nieśmiertelną Jolę Rutowicz, w najnowszej edycji "Tańca z osobami, które znają gwiazdy" umiejętności swoje prezentuje niejaka Iga Wyrwał, która ogłoszona została międzynarodową gwiazdą. A dlaczego? Bo wygrała konkurs na najładniejsze cycki w Wielkiej Brytanii i ze swoimi atutami odwiedziła już chyba każda w Europie gazetkę z gołymi paniami. To jest sukces, to jest osoba godna szacunku. Az dziw bierze, że ludzie to chcą ogladać i o takich ludziach słyszec. Na pohybel!

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pohybel! Na szczęście o istnieniu Igi Wyrwał wiedzą jedynie stali bywalcy pudelka (noł ofens). Dodę znają wszyscy.

    OdpowiedzUsuń