Taka oto książka wpadła mi niedawno w ręce. Feldmarszałek Helmuth Karl Bernhard von Moltke, ojciec nowoczesnej operacji wojskowej, młodym szczawiem będąc, stacjonował na Śląsku. Zainspirowany wydarzeniami dziejącymi się wówczas Królestwie Polskim (powstanie listopadowe) postanowił stworzyć krótką broszurkę traktującą o losach i aktualnej sytuacji Polaków. Historykiem nie był, co da się odczuć. Przede wszystkim, jako oficer pruski, patrzy na Rzeczpospolitą i jej pozostałości z perspektywy zaborcy. Często nie wiadomo czy opisuje wiek XIV czy XVII, dużo więcej miejsca poświęca własnym refleksjom niż źródłom historycznym. Kilka z owych refleksji, chciałbym tu przytoczyć. Pisownia oryginalna.
"Polska widziała zawsze we Francji naturalnego sojusznika i zapewne odpowiadałoby to zupełnie zdrowej polityce silnie popierać reformy jakie Czartoryscy wprowadzić zamierzali. Tylko tym sposobem mogła była Polska stać się państwem mającem siły do działania na zewnątrz, a Francja stwierdziwszy wyświadczeniem dobrodziejstwa swoją przyjaźń zyskałaby dla siebie równie potężnego jak wiernego sprzymierzeńca na wschodzie. Jakkolwiek historja mogła by nam liczne stronnictwa wymienić, które w Polsce popierały i służyły francuzkim machinacjom, jednak w stanowczych chwilach widzimy je nadaremnie we Francji szukających pomocy, tak samo jak inne partje bywały opuszczone i na łup oddane. Są to niekonsekwencje, które się tylko zmiennem panowaniem metres w gabinecie Wersalskim wytłumaczyć dają. - Francja tak w nowszych jak i w dawnych czasach często używała Polski dla swych celów, ale nigdy nic dla prawdziwego dobra tego narodu nie zrobiła. Żaden kraj nie miał tak w swem ręku losów Polski jak Francja i żaden kraj tak nie zawiódł jej nadziei."
Coś w tym jest, czyż nie? I to sto lat przed Westerplatte. Jako kontrargument możnaby tu wprawdzie przytoczyć Napoleona i Księstwo Warszawskie, jednak zdaniem feldmarszałka, ów epizod wcale nie był dla Polaków najszczęśliwszy, a Bonaparte zwyczajnie ich wykorzystał. Sprawa jest kontrowersyjna, nie można jednak stwierdzić, że brak było podstaw do takich sądów. Następnie, ciekawe porównanie narodów słowiańskich:
"Ztąd też pochodziła ta jedność i siła w działaniu tego państwa, ztąd też jego szybki rozwój, bo dla barbarzyństwa jest jedyną formą rządu despotyzm. Dla tego też jest historja Polski, historją wielkich mężów, a historja Rosji historją wielkiego państwa."
Powracając do wątku reform podjętych w II połowie XVIII wieku, warto przytoczyć opinię Moltkego na temat samej Familii:
"Ani nienawiść narodu, ni wstręt prawych patryjotów, ani pozory zdrady, ani nawet niebezpieczeństwo jarzma nie mogło ich wstrzymać i zachwiać w działaniu, które ten wielki cel: odrodzenie ojczyzny miało."
O JKM Stanisławie Auguście zaś pisze:
"Młode berło Polski potrzebowało teraz silnej ręki, któraby je dzierżyła, ale Stanisław August nie podołał temu zadaniu. Przestraszał się myślą prowadzenia wojny z Rosją i nie miał odwagi stawić czoła buntowi niezadowolonej szlachty. - Odwracając się od sprawy swych wujów zaniechał on ich dzieło i losy Polski, a wszystkie swe nadzieje na wspaniałomyślności Katarzyny opierając, stał się ofiarą jej polityki."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz