sobota, 17 października 2009

o egoizmie

Gdy ktoś sprzeciwia się dotowaniu in vitro z budżetu państwa, to znaczy, że jest egoistą. Gdy ktoś stwierdza, że nie obchodzą go warunki życia nielegalnych imigrantów, to znaczy, że myśli tylko o sobie. Gdy komuś lata koło dupy problem równouprawnienia, to dostrzega tylko czubek własnego nosa.

Za to jeśli zupełnie inna osoba stwierdzi, że razi ją upadek obyczajów i wszechobecna akceptacja homoseksualizmu, wtedy dowie się, że nie powinna się wtrącać w cudze szczęście. A gdyby na przykład ogłosiła, że jest przeciwna usuwaniu płodów, zaraz usłyszy, że cudzy brzuch to nie jej problem. I najlepiej niech się zajmie swoimi sprawami.

Z tą aborcją to w ogóle jest ciekawie. Przecież jeśli Kościół się jej sprzeciwia, może zabronić tego swoim wiernym. Jeśli zaś próbuje interweniować w prawo, to już złamanie świętej zasady rozdziału państwa i religii. To już jest teokracja. Wyobraźmy sobie z kolei, że Słowacy (mający z tematem spore problemy) zaczynają bić Cyganów. Jeśli jacyś tamtejsi katolicy mieli by obiekcje - nie muszą przecież sami ich bić. Ale niech nie próbują narzucać się ze swoim subiektywnym światopoglądem całej reszcie! Co to, to nie, paskudni fanatycy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz