niedziela, 25 października 2009

hall of fame (2): przedsionek

#1 Jacek Kaczmarski,

poeta. Prawdziwy poeta, któremu pani Szymborska, pan Różewicz, pan Miłosz i reszta niegodni rozwiązać rzemyka u sandałów. Zaraz po Baczyńskim, największy polski liryk XX wieku. Człowiek, który w czasie powszechnego upadku poezji podtrzymywał ją przy życiu, wbrew panującym trendom tworząc utwory piękne, w których treść nie ustępuje formie, a forma treści. Dodając do słów muzykę, wywoływał dreszcze, o których postępowi wierszokleci mogą jedynie pomarzyć. Wierny wspaniałej, odwiecznej zasadzie, ładnie ubranej w słowa przez Franciszka Ksawerego Dmochowskiego:

Rym największa dzisiejszych wierszów jest ozdoba.
Nie wiem, czy się wiersz komu bez rymów podoba.

Niestety, wielki poeta miał podobno dosyć ciężki charakter, co wiele osób zraziło do jego twórczości.


#2 Randolph Severn „Trey” Parker III oraz Matthew Richard Stone,

twórcy Miasteczka South Park, prawdopodobnie najlepszej rzeczy w historii telewizji. Alter ego pierwszego z panów jest Stan Marsh, drugiego zaś Kyle Broflovski. South Park to klasa sama w sobie, rozpisywanie się o nim mija się z celem. 13 sezonów, 191 epizodów, wciąż zaskakują, wciąż bawią do łez.

Dlaczego zatem przedsionek? Ano, panowie lubią przeginać pałę i sobie pobluźnić. A ja tego nie lubię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz