wtorek, 13 października 2009

kącik muzyczny

Dzień dobry, panie i panowie. Niestety z powodów technicznych, moja aktywność twórcza nieco się obniżyła. Poza tym, w Auditorium Maximum nie ma już darmowej gazety, której lektura była głównym powodem założenia tego bloga. Nic to. Nazbierało się kilka tematów do omówienia, a zaczniemy od trzeciej piosenki wszech czasów wg. magazynu Rolling Stone - "Imagine" Johna Lennona.

Imagine there's no Heaven
It's easy if you try
No hell below us
Above us only sky
Imagine all the people
Living for today

Jak widzimy, podmiot liryczny już na samym początku dojebał z grubej rury. Wyobraźmy sobie, że Bóg nie istnieje, nie istnieje niebo ani piekło. Rzecz prosta, wszak całe zło tego świata bierze się z owego opium dla ludu. Gdyby Bośniacy, Serbowie, Chorwaci i Albańczycy byli ateistami, żyli by w zgodzie i pokoju trzymając się za rączki. Podobnie Armeńczycy i Azerowie, Irakijczycy i Irańczycy, Żydzi i Palestyńczycy. Nie może być przecież mowy o jakichkolwiek ukrytych interesach, celowym podniecaniu konfliktów przez obce mocarstwa, naturalnych konsekwencjach federalizacji. Zniknie religia - będzie fajnie. Brawo! Druga zwrotka jest równie błyskotliwa:

Imagine there's no countries
It isn't hard to do
Nothing to kill or die for
And no religion too
Imagine all the people
Living life in peace

Nie ma już Boga, to teraz zlikwidujmy instytucję państwa - wtedy nastanie pokój. Czy z czymś nam się to nie kojarzy? Nie brzmi aby znajomo? Hm? No to jedziemy dalej:

Imagine no possessions
I wonder if you can
No need for greed or hunger
A brotherhood of man
Imagine all the people
Sharing all the world

Zgadli państwo, bolszewizm w czystej postaci. Nie ma potrzeby niczego sobie wyobrażać, to wszystko już miało miejsce. W styczniu 1923 roku w klubie garnizonu moskiewskiego, w obecności Lwa Trockiego i Anatolija Łunaczarskiego, odbył się sąd nad Bogiem. Podsądny nie stawił się osobiście, więc został zaocznie skazany na śmierć. A tutaj mamy z kolei hiszpańską Milicję Anarchistyczną rozstrzeliwującą figurę Chrystusa. Powinszować pomysłowości. Zlikwidować granice? Ależ proszę bardzo! Wszak Związek Radziecki jest czymś więcej niż państwem, jest wspólnotą ludu pracującego miast i wsi od Pacyfiku po Bałtyk. A na koniec najfajniejszy pomysł - zlikwidujmy własność! Nie zamieszczę na blogu o takim tytule zdjęć z wielkiego głodu na Ukrainie, ale gdyby trafił tu niechcący jakiś hipis, polecam wyszukanie takowych.

Zaraz, zaraz - odezwą się niektórzy. Przecież imć Lennon nie nawołuje do przemocy! Jego jedyną intencją jest pokój i miłość, gdzież więc porównywać go z Trockim czy Dzierżyńskim? Ano, nie do końca. Wielkie idee mają to do siebie, że często są zwyczajnie głupie. Z kolei wszelkiej maści skurwysyny mają to do siebie, że potrafią perfekcyjnie wykorzystać naiwność idealistów. Dajmy na to, w ciemnej bramie spotyka się czterech panów, każdy uzbrojony w nóż. Jeden mówi: hej, wyrzućmy to żelastwo i rozejdźmy się w pokoju. I teraz możliwości są dwie: albo wyrzucają żelastwo i rozchodzą się w pokoju, albo przynajmniej jeden zatrzymuje swoją kosę i wtedy mamy krwawą rzeź. Rozumiał to Reagan i dlatego mamy wolną Europę. Nie rozumieli tego hipisi, ale oni na szczęście wyginęli, jak rycerze i dinozaury. Niestety, smutne dziedzictwo owej podkultury przetrwało. Oby nie na długo.

A wszystkim miłośnikom pana Lennona polecam zapoznanie się z określeniem Полезный идиот.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz