poniedziałek, 30 sierpnia 2010

paszło w pizdu

Chyba już mi się nie chce. Do widzenia państfu.

Btw, pierwsza notka poszła równo rok i jeden dzień temu.

sobota, 26 czerwca 2010

pięć zawodów dla mizantropa

Rodzice woleli Twojego brata niż Ciebie? Masz tzw. mały problem? A może nie przyjęli Cię na Wiedeńską Akademię Sztuk Pięknych? Nie ważne dlaczego znienawidziłeś ludzkość - jeśli chcesz się zemścić, oto sposób! Zostań...

5. ...ćwiczeniowcem na uniwerku

Nie wymaga komentarza. Jeśli ktoś ma wątpliwości, polecam wyszukanie na naszej klasie fotki profilowej najbardziej znanego warszawskiego karnisty.

4. ...panią z mięsnego

Ok, ktoś musi szlachtować te biedne zwierzątka, żebyśmy mogli wpierdalać schaboszczaki, ale to zawsze pozostawało dla mnie zagadką. No jeszcze facet to facet - teraz mamy gta i quake'a, kiedyś wrodzona męska żądza przemocy musiała znaleźć sobie inne ujście. Ale kobieta, która siedzi w tym smrodzie, dłubiąc się w tym co kiedyś było krówką albo owieczką - tutaj musi wchodzić jakaś trauma z dzieciństwa.

Dla Ciebie Bambi i jego mama, dla pani z mięsnego 120 kilo sarniny.

3. ...kierowcą autobusu

Plan jest prosty:
1 stoisz na przystanku i czuwasz
2 ktoś idzie; wygląda na to, że się waha: podbiec, czy nie?
3 dalej stoisz
4 biegnie
5 stoisz
6 on biegnie
7 zamykasz drzwi
8 dobiegł
9 stoisz jeszcze chwilę, patrząc jak bezsilnie wali w guzik otwierania drzwi
10 odjeżdżasz
11 złowieszczy śmiech

2. ...dj'em radia eska/prezenterką vivy

To też mnie, cholera, zawsze zastanawiało. Przecież ci ludzie muszą zdawać sobie sprawę, że gówno, które oni puszczają, sączy się z głośników w autobusach, knajpach i sklepach w całej Polsce. Co więcej, można odnieść wrażenie, że im to sprawia swoistą radochę.

1. ...panią w obuwniczym

Wymarzona praca dla Kazi Szczuki, Kini Dunin, Asi Senyszyn i całej reszty brzydkich kobiet, które zamiast spożytkować swoją energię na coś pożytecznego, wolą nieustannie pieprzyć o patriarchacie, straszliwym ucisku dziewczyn, które nie mogą sobie wyskrobać płodu na życzenie i tym podobnych głupotach. Czy one czerpią jakąś sadystyczną rozkosz, widząc cierpiących facetów zmuszonych przez okrutny los do kupienia sobie butów? Normalny człowiek, musząc oglądać codziennie tą gehennę, rzuciłby robotę po góra dwóch tygodniach. A one stoją. I się uśmiechają.

wtorek, 15 czerwca 2010

trzy małe wąty do płci pięknej

nie żeby do kogoś konkretnego, zresztą żadnej ze stałych czytelniczek (sztuk 2) to nie dotyczy, ale tak na przyszłość. Tematy damsko-męskie odstawiamy na bok, trzy krótkie piłeczki z dziedziny ogólnej.

1. Przestań, kurwa, rżeć.

Owszem, to jest poniekąd naturalne. Kobieta, mówiąc "facet z poczuciem humoru", myśli: "umie mnie rozśmieszyć, a facet, mówiąc "kobieta z poczuciem humoru", myśli "umiem ją rozśmieszyć". Jak jin i jang, pełna harmonia, wszystko ok. Ale, kuśwa, są jakieś granice.

Wyobraźmy sobie, że dwóch facetów równocześnie zauważa psa:
facet 1: patrz, pies
facet 2: patrz, pies
facet 1: heh
facet 2: żółwik

A teraz dwie kobiety:
kobieta 1: patrz, pies
kobieta 2: patrz, pies
kobieta 1: hahahahahahahahahahahahahahahahahaha
kobieta 2: hihihihihihihihihihihihihihihihihihihi
kobieta 1: ahahahahahahahahahahahaha
kobieta 2: hihihihi - no ja nie mogę - ahahahahahahaha
kobieta 1: hohohohohohohohohohoho
kobieta 2: no nie wytrzymam!!!! ahahahahahahahahaha

Nie rób tak.


2. Ironia

Prawdopodobnie słyszałaś, że ironia/sarkazm cechuje ludzi inteligentnych. Nieprawda. A właściwie prawda, ale nie do końca. To jest trochę jak z umiejętnością posługiwania się sztućcami, która to z kolei cechuje ludzi kulturalnych. Jeżeli owej kultury brak, to fakt ten da się zauważyć już przy pierwszym podejściu do kotleta. Magia doktora Housa polega na tym, że - wbrew temu, co być może Ci się zdaje - nie każdy może nim zostać, a zwłaszcza nie zostaniesz nim Ty. To, co w założeniu miało świadczyć o Twojej ponadprzeciętnej inteligencji, z perspektywy trzeciej jest zwykłym tryskaniem jadem i z jakkolwiek rozumianą błyskotliwością wspólnego ma cały chuj.

Btw., cynizm to postawa życiowa charakteryzująca się nieuznawaniem obowiązujących zasad etycznych; ironia to kpina, złośliwość lub szyderstwo ukryte pod pozornym żartem lub wypowiedzią aprobującą, a sarkazm synonim tej ostatniej. Jak widzisz, to nie jest jedno i to samo.

3. Krzywe nogi

Niedawnośmy sobie o tym gawędzili, ale - dla potomności - napiszę i tutaj. Rzecz zresztą mocno się wiąże z punktem poprzednim. Nie ma czegoś takiego, jak krzywe nogi. To znaczy, dobra, są, ale to przypadki skrajne. Nogi mogą być długie, krótkie, grube, chude, ogolone, włochate, w spodzianach, w rajtkach, w kalesonach - ale nie, kurwa, krzywe. Faceci nie znają takiego pojęcia jak krzywe nogi, to jest po prostu coś, czego żaden normalny chłopak nie dostrzega. Za to u dziewcząt to jest niemal kategoria aksjologiczna Jak żyję, nie słyszałem nigdy: "wiesz, ma trochę krzywe nogi i nie pasuje jej ta fryzura, ale poza tym jest naprawdę ładna i generalnie jest ok". O nie, nie. "Ma krzywe nogi" to wyrok. Coś jak "żyd i mason" w Radiu Maryja albo "pisowiec", czy "antysemita" w Gazecie Wyborczej.

jak nakręcić animca - poradnik

Animce, czyli tzw. kitajskie bajki, stały się w ostatnich latach nieodłączną częścią kultury masowej oraz - obok papieru toaletowego i baru Hami - największym wkładem żółtych w rozwój ludzkości. Może i Ty, Drogi Czytelniku, myślałeś kiedyś nad stworzeniem swojej własnej kreskówki w azjatyckim klimacie? Nie masz pomysłu? To żaden problem - musisz bowiem wiedzieć, że 3/4 owych produkcji leci na jedno kopyto. Przed Tobą uniwersalny poradnik kręcenia animców.

1. Bohaterowie

To właściwie najważniejsza, ale zarazem i najprostsza część. Bohaterów musi być co najmniej trzech:
a) ekstrawertyk - emocjonalny, wesoły, dużo gada, jest idiotą, na początku nic mu nie wychodzi, potem zostaje najpotężniejszym wojownikiem w kosmosie (Songo, Naruto, Asz z Pokemonów, Gauri ze Slayersów, Duo z Gundama)
b) introwertyk - smętny, prawie się nie odzywa, niby nienawidzi ekstrawertyka, ale trochę go jednak lubi, miał traumatyczne dzieciństwo, chce się na kimś zemścić (Vegeta, Szatan Serduszko, Sasuke, Zelgadis, Jet Black z Cowboya Bebopa, Hiro z Gundama)
c) standardowa postać żeńska (w skrócie spż) - występuje w każdym animcu, nie ma cech charakterystycznych, jedna niczym się nie różni od drugiej (Bulma, Sakura, Faye Valentine, Misti z Pokemonów, Wiktoria Sears z Hellsinga)

Jednak, jako że trójeczka to trochę mało, do kompletu powinieneś dobrać conajmniej jedną postać z zestawu dodatkowego.

d) mam-wyjebane - flegmatyczny optymista, dla kontrastu powinien się dobrze napieprzać albo coś w tym stylu - jeżeli zdecydujesz się właśnie na niego, to są spore szanse, że pociągnie całą bajkę, choćby poza tym była chujowa; co ciekawe, ów typ występuje w przyrodzie, z jednym nawet miałem ćwiczenia z admina (Kakaszi, Spike Spiegel, Xellos)
e) spaślak, który w założeniu miał być śmieszny - nie jest; jak wiadomo, japończycy są dziwni, może ich to naprawdę bawi (Czodżi z Naruto, Żarłomir z Dragonballa)
f) perwers - jak wyżej, w zamyśle autorów to prawdopodobnie miało być zabawne (Genialny Żółw, Dżiraja, Brok z Pokemonów); w efekcie po zobaczeniu ultraprofesjonalnego wywiadu ze światowej klasy specjalistką w wychowywaniu nie swoich dzieci (bo jej mieszkają z ojcem), co trzeci polski rodzic uważa anime za zboczeństwo
g) miecznik - nie wiadomo czemu, w każej bajce musi się pojawić koleś z mieczem; jednak - i to trzeba odnotować na plus - jest to miecz europejski a nie jakaś chujowa katana (Tronk, Suigetsu, Zelgadis, Vicious z Cowboua Bebopa)
h) typowa bohaterka japońskich pornoli - dobra, cicha, małomówna, boi się własnego głosu (Hinata z Naruto, Sylfil ze Slayersów); można ją potem wrzucić do jakiejś chorej kreskówki
i) zły psychopata - główny szwarccharakter, który przy okazji powinien być zdrowo pierdolnięty (Valgaav ze Slayersów, Incognito i Major z Hellsinga, Vicious z Cowboya Bebopa)

Gdybyś się jednak rozmyślił i zamiast anime postanowił stworzyć sienkiewiczowską powieść, to wystarczy, że na pierwszy plan rzucisz romans ekstrawertyka z typową bohaterką japońskich pornoli, w którym przeszkodzi zły psychopata. Możesz jeszcze dodać sprytnego wuja zamiast introwertyka, et voilà!

2. Fabuła

Złe wieści - wypadałoby jakąś zrobić. Jeśli nie masz już abslutnie żadnego pomysłu, wybierz system search and destroy - nasza wesoła drużyna (patrz punkt pierwszy) musi mieć jakiś pretekst do spotykania i pokonywania co rusz to nowego przeciwnika. I teraz, dwie opcje:
a) jeżeli to ma być bajka dla gimbusów, licealistów, studentów, etc., to niech się po prostu mordują; mogą być łowcy głów (Cowboy Bebop), mogą być wampiry (Hellsing, Vampire Princess Miyu) , cokolwiek - ważne, żeby lało się sporo krwi - a jak powszechnie wiadomo, każda postać w anime ma jej w swym wątłym ciele około 47 galonów.
b) jeżeli celujesz w młodszy target, to niech to będzie jakiś sport: piłka nożna już zajęta (Tsubasa), na koszykówkę kitajce są zbyt niskie, a siatkówka jest raczej nieruchawa, więc to odpada; musisz więc coś wymyślić - niech animcowa młodzież tnie w karty, puszcza magiczne bączki, trenuje zwierzątka które rażą się prądem, czy coś; od biedy mogą się po prosu prać po pyskach.

I to wszystko. Teraz jeszcze wymyśl jakąś chwitliwą nonsensowną japońską nutkę z kilkoma wyrazami po angielsku: Far Away; I just feel rythm emotion; Fighting Dreamers, albo coś w tą mańkę (ta ostatnia jest akurat całkiem chwytliwa) i ruszaj ze swym dziełem na podbój świata!

czwartek, 20 maja 2010

brakuje rudymentów

Tak pani Anna Kostrzewa zatytułowała swój wywiad z prof. Stanisławem Dubiszem o kryzysie nauk humanistycznych. Wywiad ów znaleźć możemy w najnowszym numerze naszego pisma uczelnianego.

Khem, khem:

Może dlatego, że to studia lekkie, łatwe i przyjemne.
S. D.: To nie są wcale łatwe studia. Studia humanistyczne wymagają przyswojenia olbrzymiego zakresu wiedzy faktograficznej i wielkiej erudycji.

To ja nawet nie ośmielę się przypuszczać, jak niewyobrażalnej erudycji i wiedzy faktograficznej wymaga jeżdżenie śmieciarką. Matko Najświętsza, czy ten człowiek naprawdę kiedykolwiek widział jakiegoś studenta dziennikarstwa? Filologii polskiej? Socjologii?

To jaka jest Pana zdaniem główna przyczyna popularności studiów humanistycznych?
S. D.: Nauki humanistyczne są bardziej atrakcyjne przez swój szeroki diapazon. Gdy ktoś idzie na matematykę czy biologię, to wiadomo, czym będzie się zajmował. A po kierunku filologia polska może pracować w szkole, w redakcji, we wszelkiego rodzaju mediach, instytucjach kultury. Może robić wszystko.

...w kiosku Ruchu, w Tesco, w mięsnym, w smażalni ryb, w Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej "Piątnica"... Możliwości są, zaiste, nieograniczone.

Ale potrzebujemy inżynierów.
S. D.: Tego nie wiem. Tak mówi Pani Minister i przyznaje specjalne stypendia, zachęcając do studiowania na niektórych kierunkach studiów, co ja osobiście uważam za wysoce niestosowne.
Dlaczego?
S. D.: Uważam, że to jest sprzeczne z Konstytucją. To jest po prostu nierespektowanie zasady równości.

Sprzeczne z Konstytucją owszem, ale z tą uchwaloną w 1952. Prawdopodobnie Panu Profesorowi umknęło, iż od pewnego czasu obowiązuje u nas nowa ustawa zasadnicza. Tylko w taki sposób da się bowiem pogodzić powyższą tezę ze wspomnianym poglądem o niesłychanej erudycji humanisty.

Żadne studia nie dają dziś gwarancji zatrudnienia, ale po studiach z zakresu nauk ścisłych od razu wiadomo, gdzie szukać pracy. A po studiach humanistycznych nic nie jest takie oczywiste.
S. D.: Studia humanistyczne to odpowiednik średniowiecznych artes liberales – studiów, które dawały solidną podstawę. Po nich były jeszcze studia z zakresu prawa i medycyny, a na samym szczycie studia z zakresu teologii. I dziś studia humanistyczne dają doskonałą podstawę do podejmowania decyzji przez człowieka, który te studia traktuje poważnie. Jak mnie ktoś pyta, co daje filologia polska, to mówię, że daje porządne podglebie w zakresie wiedzy o literaturze, o sztuce, o kulturze, o języku. I dalej, człowieku, szukaj sam.

Daje ona także zdolność udzielenia na pytanie: "co daje filologia polska?" odpowiedzi: "cały chuj" w słowach tak kwiecistych, że mimo wszystko, brzmi całkiem atrakcyjnie. Ja jednak nie o tym. Otóż porównanie do septem artes libarales wydaje się tu na miejscu znacznie bardziej, niż mogłoby się na pozór wydawać. Na siedem sztuk składały się: geometria, arytmetyka, astronomia i muzyka - czyli quadrivium oraz gramatyka, dialektyka i retoryka - czyli trivium. Jak nietrudno zauważyć, do przedmiotami humanistycznymi były trzy ostatnie i w tym kontekście warto zastanowić się na etymologią przymiotnika "trywialny", który wszak nie wziął się znikąd.

Nie ma sensu osobno komentować każdej z dalszych wypowiedzi, acz pewien fakt musi rzucać się w oczy. Wychwalanie pod niebiosa studiów humanistycznych, bronionych tezą, że pieniądze to nie wszystko, w zabawny sposób przeplata się z rozdzieraniem szat nad brakiem tych samych pieniędzy na rozwój owych nauk.

wtorek, 11 maja 2010

przeciek z TVNu

Zdarzyło mi się w ten weekend obejrzeć dwukrotnie Fakty po Faktach - z Leszkiem Balcerowiczem i z Jaruzelem.

Specjalnie dla Was: stenogram jutrzejszego, nagranego już wydania, wykradziony z siedziby TVNu. Gościem pana redaktora będzie Mariusz Pudzianowski.

Grześ Kajdanowicz: Dobry wieczór Państwu. Dziś gościmy w studio pana Mariusza Pudzianowskiego, najsilniejszego człowieka świata i wschodzącą gwiazdę sportów walki. Porozmawiamy z nim o zakończonej niedawno Gali MMA w Katowicach. Dobry Wieczór, Mariuszu.

Pudzian: Cześć.

Grześ: Jak to jest, tak się tłuc po pyskach? Fajnie?

Pudzian: No... fajnie. Tanio skóry nie sprzedałem.

Grześ: Panie Mariuszu, a proszę nam powiedzieć, na kogo będzie Pan głosował w zbliżających się wyborach?

Pudzian: Nie wiem, mam to w dupie.

Grześ: Szlag. ...znaczy, oczywiście, rozumiem. Hmm... a proszę nam powiedzieć, w sportach walki lepiej być niskim czy wysokim?

Pudzian: No, wysokim. Większy zasięg ciosów.

Grześ: A Pan, jako patriota, chciałby, żeby Polska była krajem silnym?

Pudzian: Aha.

Grześ: Słyszeli Państwo, Polska ma być krajem silnym, zwycięskim, a trudno jest zwyciężyć komuś niskiemu. Tak radzi nam, wyborcom, Mariusz Pudzianowski. Dziękuję bardzo, Panie Mariuszu.

W tej chwili, na tvn24.pl pojawi się baner na pół ekranu z buźką Pudziana i podpisem - "Mariusz Pudzianowski: nie głosuj na kurdupla!"

poniedziałek, 3 maja 2010

jak zostać rasowym bucem...: część druga

Witajcie Kochani Czytelnicy!

Dzięki poprzedniemu poradnikowi, wiecie już doskonale, jak być typowym burakiem po czterdziestce. Jak jednak powszechnie wiadomo, nie jest to jedyny typ buca z jakim można się spotkać. Dlatego dziś część druga serii: Jak zostać rasowym bucem platformianym. W żadnym wypadku nie uważam wszystkich zwolenników PO za idiotów. Jest jednak wśród nich liczna, nawet bardzo liczna grupa skończonych bezmózgich kretynów. Chcesz zostać jednym z nich? No to jedziemy.

1. Wstydź się

Otóż to. Wyprostuj dumnie plecy, unieś głowę i pełnym powagi tonem rzeknij: "Wstyd mi za Polskę", ewentualnie: "Wstydzę się, że jestem Polakiem". Każda okoliczność jest dobra: wybory wygrał nie ten, który powinien; rząd chce zawetować porozumienia unijne; w "Mam talent" odpadła panna, której śpiewy Ci się podobały. Warto też czasem rzucić tekst o "wymachiwaniu szabelką". Uważaj się przy tym za patriotę.

2. Ufaj autorytetom

Oczywistym jest, że reżyser, który za młodu zrobił kilka naprawdę dobrych filmów jest reżyserem dobrym, a skoro tak, to każdy jego następny film jest bardzo dobry, nawet taka chała jak "Katyń". Oczywistym jest również, że w związku z tymi filmami sprzed kilkudziesięciu lat, ma prawo mówić wszystko, a owo wszystko zyskuje status prawdy objawionej. Podobnie, człowiek o nadzwyczaj bogatym życiorysie i zasługach dla kraju, z tytułu owych zasług automatycznie zyskuje przywilej nieomylności. Kiedy na starość pokazuje się w telewizji i krzycząc jak opętany, wymachując rękami jak Kermit Żaba, plecie androny - nie wolno się z nim nie zgadzać, bo to przecież autorytet. O pewnym redaktorze naczelnym i pewnym stoczniowcu (których zasług dla demokratyzacji nie śmiem wszak podważać) nawet nie ma co wspominać - jeżeli ktokolwiek jest przeciw nim, to karzeł moralny i szaleniec.

3. Sprawy religii

Oczywiście, możesz być katolikiem. Bez względu na to czy nim jesteś, uważaj Jana Pawła II za największy autorytet moralny, choćbyś wiedział o nim tyle, że był papieżem i wcinał kremówki. W każdym razie, skoro już jesteś katolikiem, to musisz przede wszystkim uważać, aby nie zostać fanatykiem. Jak to osiągnąć? Prosta sprawa. Przede wszystkim, nie wolno Ci uważać, że katolicyzm jest w jakimś stopniu lepszy czy bardziej prawdziwy niż jakakolwiek inna religia. Uważasz, że Jezus jest Bogiem? - OK. Muzułmanie tak nie uważają? Też OK. Przecież nie ośmielisz się twierdzić, że Ty masz rację, a oni nie. Możesz uważać że Bóg istnieje, ale nie możesz przy tym upierać się, że to cokolwiek więcej, niż Twoje przekonanie. Jeśli już jesteś chrześcijaninem, warto też, żebyś przestał chodzić do kościoła. Utrzymuj, że liczy się to, jakim się jest człowiekiem albo, że nie chodzisz, bo nie masz takiej potrzeby. Wypinając z dumą pierś, tłumacz: "wierzę w Boga, a nie w Kościół"; "jestem wierzący-niepraktykujący". Uważaj się przy tym za dobrego katolika.

Mały test:

Obrazek A

Obrazek B

Jeśli uważasz, że obrazek A to skandaliczna i niedopuszczalna obraza uczuć religijnych, podczas gdy na obrazku B widzimy zabawę konwencją i trzeba być fanatykiem, żeby dostrzec w niej coś niestosownego - zdałeś.

4. Własne zdanie

Uważaj, że trzeba je mieć. I miej. Na każdy temat. Co ważne, w przypadku, kiedy w dyskusji nie idzie Ci jego obrona, kiedy Twój oponent udowadnia Ci, że w dupie byłeś, gówno widziałeś, rzeknij z powagą: "Każdy ma swoje zdanie - ja mam swoje, a Ty swoje. Ja nie oczekuję, że Ty swoje zmienisz, więc Ty uszanuj moje prawo do własnego zdania."

5. Złote myśli

Poza tym, uważaj, że trzeba być sobą. I trzeba być tolerancyjnym. I najważniejsze w życiu jest szczęście. Wypowiadaj te zdania tak, jakbyś myślał nad nimi trzy dni i trzy noce. Możesz też spróbować wrzucić jakiś refleksyjny demot na demotywatory.pl. Jak się nie uda, to plusuj te, które już tam są.

6. Dualizm

Uważaj Polskę za pole wielkiej bitwy dobra ze złem, czyli PO z PiSem. Jeżeli ktoś nie jest za PO, to bez wątpienia jest pisowcem, bez względu na to, co mówi o PiSie. Uważaj słowo "pisowiec" za najgorszą obelgę jaką zna nasz język. Używaj jej na lewo i prawo, za każdym razem kiedy się z kimś nie zgadzasz w kwestiach politycznych. Uważaj, że to załatwia sprawę. Bądź przekonanym, że czyni Cię to obrońcą demokracji. I że fakt bycia bezmózgim wyznawcą Tuska, sprawia, że jesteś dziesięć razy fajniejszy od bezmózgich wyznawców Kaczyńskiego.