środa, 17 listopada 2010

WC-man

Jestem świeżo po lekturze biografii "hall of famer`a" Wojciecha Cejrowskiego autorstwa Grzegorza Brzozowicza. Człowiek ten podobno przez jakiś czas pracował nad "Boso przez świat". W każdym razie, WC ma dość nieprzychylne zdanie o publikacji na jego temat. Twierdzi, ze narusza jego prywatność i naraża na niebezpieczeństwo rodzinę. Tylko dlatego, że w odniesieniu do osób publicznych prawo polskie skonstruowane jest tak a nie inaczej, nie mógł zablokować ukazania się książki. Tak "młot na lewicę" obwieścił na swojej oficjalnej stronie internetowej. Co ciekawe i godne pochwały, autor biografii nie ukrywa, że jej bohater jest przeciwko, przytaczając dialog jaki odbył z nim po napisaniu, a przed publikacją dzieła.

Szczerze mówiąc, jestem trochę zdziwiony postawą samego WC. Jak wynika z epilogu książki, spodziewał się w niej znaleźć mnóstwo nie potwierdzonych plotek i zaglądania pod kołdrę, co w sumie nie było pozbawione sensu. Być może nigdy książki o sobie nie przeczytał, uznając ją z góry za zagrożenie i głupotę. Tymczasem jego obawy wydają się być nie uzasadnione. Owszem, biografie z ostatnich lat zazwyczaj obfitują w nieznane dotąd fakty, pikantne szczegóły i nie potwierdzone ciekawostki dotyczące ich bohaterów. Jednak tym razem, nie dowiadujemy się nawet, ile rodzeństwa ma pierwszy kowboj RP! Autor podszedł do sprawy z dużym szacunkiem wobec dotychczasowej postawy WC nie ujawniania żadnych faktów z życia prywatnego. Nawet mimo tego, że głównie za sprawą Beaty Pawlikowskiej, wszyscy coś tam wiedzą o małżeństwie pary podróżników, w biografii nie ma o tym choćby słowa. Jedyne osoby z rodziny Cejrowskich, o których otrzymujemy porcję informacji to dziadek i niedawno zmarły ojciec Wojciecha. Natomiast jedyną rzeczą, i to jakby się mocno uprzeć, którą można uznać za plotkę jest to, że w czasach studiów "Gringo" przyjaźnił się z obecną żoną jednego z najbogatszych Polaków, Jolantą Pieńkowską, ale nigdy parą nie byli.

Brzozowicz zachował się całkiem w porządku wobec opisywanego przez siebie bohatera. Jednak przez to, że WC nie był przychylny całej sprawie, książkę należy raczej traktować jako zebranie w jednym miejscu istotnych, aczkolwiek gdzieś już wcześniej dostępnych, informacji na temat autora "Boso przez świat". Sporo informacji zaczerpniętych jest chociażby z pierwszej książki WC, "Kołtun się jeży", gdzie jest sporo informacji na temat jego dzieciństwa i trochę na temat przodków.

Z lektury książki wynika jeszcze jedna istotna rzecz, która rzuca nieco moim zdaniem zbyt jaskrawe światło na niezwykłą przedsiębiorczość opisywanego. Właściwie cała jej konstrukcja opiera się na opisywaniu kolejnych biznesów Cejrowskiego, czasem będących dziełem przypadku, czasem bardzo przemyślanych. Zaczyna się wszystko od dziadka Antoniego, który w trudnych czasach powojennych potrafił swoim niezwykłym zmysłem zapewnić rodzinie godziwy byt. W konsekwencji przekazał w genach wnukowi smykałkę do interesów. Ostatecznie momentami odnosi się wrażenie, że dla WC zarabianie i wykorzystywanie okazji do zrealizowania kolejnego przedsięwzięcia jest nawet nadrzędne względem jego światopoglądu i przekonań. A to moim zdaniem mocno przesadzony osąd. I być może, właśnie w tym Pan Wojciech doszukał się informacji krzywdzących.

Mimo to, biografię czyta się naprawdę świetnie, bo jest w gruncie rzeczy bardzo dobrym rzemiosłem. Napisana jest wartko i dowcipnie. Pozwala przy tym bardziej kompleksowo spojrzeć na jej bohatera.

Dodatkowo, dla wszystkich fanów samego Cejrowskiego, a zwłaszcza dla wielbicieli pamiętnego "WC Kwadransa", biografia zawiera bardzo istotną i moim zdaniem, potęgującą uwielbienie dla jej bohatera, informację. Dotyczy bardzo niedawnego w gruncie rzeczy faktu otrzymania przez Wojciecha "Wiktora" w kategorii "odkrycie roku 2009". Ceremonia odbyła się w maju tego roku. Laureata na sali nie było, ponieważ przebywał za granicą, jednak nagrodę odebrał wcześniej i przesłał "podziękowanie" w formie wideo. Przytoczę tu całą jego wypowiedź, bo uważam, że warto:

- U mnie dzień dobry, u państwa dobry wieczór. Szanowni państwo, dziękuję za zaproszenie, ale ono przyszło 15 lat za późno. Przypomnę, że ja już byłem nominowany jako Odkrycie roku za "WC kwadrans" i jeszcze dodatkowo byłem wtedy nominowany jako: Osobowość TV, Najlepszy Prezenter, Najlepszy Publicysta, Dziennikarz i Aktor. Tylko wtedy państwo mi nie przysłali zaproszenia na tamtą galę. Dlaczego? Z powodu poglądów! Żeby Cejrowskiego nie było na sali, bo on jest "BE". Uprzejmie informuję, że moje poglądy się nie zmieniły: "Precz z komuną!" i "Precz z aborcją!"

A na zakończenie WC walnął piąchą w stół, zabrał Wiktora, a pozostawił po sobie słynny kubek z "WC Kwadransa".

I na tym właściwie mógłbym zakończyć, ale to wystąpienie jest po prostu miażdżące. Niestety nie mogę nigdzie znaleźć wideo, a bardzo bym chciał. W każdym razie, skojarzyło mi się to z zakończeniem amerykańskiego filmu o superbohaterze, w którym słuch już o nim niemal zaginął, a w ostatniej scenie pojawia się znów jego maska, tutaj w formie kubka, dając sygnał, że to jeszcze nie koniec.

8 komentarzy:

  1. Jak nie chcecie się wypowiadać na temat merytoryczny, bardzo proszę o uwagi dotyczące stylu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Styl jak chuj, każdy ma swój.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki, bardzo to mi pomogło...

    OdpowiedzUsuń
  4. Wideo z Cejrowskim Wiktory 2009

    http://www.tvp.pl/rozrywka/wydarzenia/wiktory-2009/wideo/wojciech-cejrowski-odkrycie-telewizyjne/1838679

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzieki wielkie, bardzo chciałem to zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. http://www.rp.pl/artykul/573008_WC-Kowboj-powraca-do-ciemnogrodu-.html

    OdpowiedzUsuń