Witajcie Kochani Czytelnicy!
Dzięki poprzedniemu poradnikowi, wiecie już doskonale, jak być typowym burakiem po czterdziestce. Jak jednak powszechnie wiadomo, nie jest to jedyny typ buca z jakim można się spotkać. Dlatego dziś część druga serii: Jak zostać rasowym bucem platformianym. W żadnym wypadku nie uważam wszystkich zwolenników PO za idiotów. Jest jednak wśród nich liczna, nawet bardzo liczna grupa skończonych bezmózgich kretynów. Chcesz zostać jednym z nich? No to jedziemy.
1. Wstydź się
Otóż to. Wyprostuj dumnie plecy, unieś głowę i pełnym powagi tonem rzeknij: "Wstyd mi za Polskę", ewentualnie: "Wstydzę się, że jestem Polakiem". Każda okoliczność jest dobra: wybory wygrał nie ten, który powinien; rząd chce zawetować porozumienia unijne; w "Mam talent" odpadła panna, której śpiewy Ci się podobały. Warto też czasem rzucić tekst o "wymachiwaniu szabelką". Uważaj się przy tym za patriotę.
2. Ufaj autorytetom
Oczywistym jest, że reżyser, który za młodu zrobił kilka naprawdę dobrych filmów jest reżyserem dobrym, a skoro tak, to każdy jego następny film jest bardzo dobry, nawet taka chała jak "Katyń". Oczywistym jest również, że w związku z tymi filmami sprzed kilkudziesięciu lat, ma prawo mówić wszystko, a owo wszystko zyskuje status prawdy objawionej. Podobnie, człowiek o nadzwyczaj bogatym życiorysie i zasługach dla kraju, z tytułu owych zasług automatycznie zyskuje przywilej nieomylności. Kiedy na starość pokazuje się w telewizji i krzycząc jak opętany, wymachując rękami jak Kermit Żaba, plecie androny - nie wolno się z nim nie zgadzać, bo to przecież autorytet. O pewnym redaktorze naczelnym i pewnym stoczniowcu (których zasług dla demokratyzacji nie śmiem wszak podważać) nawet nie ma co wspominać - jeżeli ktokolwiek jest przeciw nim, to karzeł moralny i szaleniec.
3. Sprawy religii
Oczywiście, możesz być katolikiem. Bez względu na to czy nim jesteś, uważaj Jana Pawła II za największy autorytet moralny, choćbyś wiedział o nim tyle, że był papieżem i wcinał kremówki. W każdym razie, skoro już jesteś katolikiem, to musisz przede wszystkim uważać, aby nie zostać fanatykiem. Jak to osiągnąć? Prosta sprawa. Przede wszystkim, nie wolno Ci uważać, że katolicyzm jest w jakimś stopniu lepszy czy bardziej prawdziwy niż jakakolwiek inna religia. Uważasz, że Jezus jest Bogiem? - OK. Muzułmanie tak nie uważają? Też OK. Przecież nie ośmielisz się twierdzić, że Ty masz rację, a oni nie. Możesz uważać że Bóg istnieje, ale nie możesz przy tym upierać się, że to cokolwiek więcej, niż Twoje przekonanie. Jeśli już jesteś chrześcijaninem, warto też, żebyś przestał chodzić do kościoła. Utrzymuj, że liczy się to, jakim się jest człowiekiem albo, że nie chodzisz, bo nie masz takiej potrzeby. Wypinając z dumą pierś, tłumacz: "wierzę w Boga, a nie w Kościół"; "jestem wierzący-niepraktykujący". Uważaj się przy tym za dobrego katolika.
Mały test:
Obrazek A
Obrazek B
Jeśli uważasz, że obrazek A to skandaliczna i niedopuszczalna obraza uczuć religijnych, podczas gdy na obrazku B widzimy zabawę konwencją i trzeba być fanatykiem, żeby dostrzec w niej coś niestosownego - zdałeś.
4. Własne zdanie
Uważaj, że trzeba je mieć. I miej. Na każdy temat. Co ważne, w przypadku, kiedy w dyskusji nie idzie Ci jego obrona, kiedy Twój oponent udowadnia Ci, że w dupie byłeś, gówno widziałeś, rzeknij z powagą: "Każdy ma swoje zdanie - ja mam swoje, a Ty swoje. Ja nie oczekuję, że Ty swoje zmienisz, więc Ty uszanuj moje prawo do własnego zdania."
5. Złote myśli
Poza tym, uważaj, że trzeba być sobą. I trzeba być tolerancyjnym. I najważniejsze w życiu jest szczęście. Wypowiadaj te zdania tak, jakbyś myślał nad nimi trzy dni i trzy noce. Możesz też spróbować wrzucić jakiś refleksyjny demot na demotywatory.pl. Jak się nie uda, to plusuj te, które już tam są.
6. Dualizm
Uważaj Polskę za pole wielkiej bitwy dobra ze złem, czyli PO z PiSem. Jeżeli ktoś nie jest za PO, to bez wątpienia jest pisowcem, bez względu na to, co mówi o PiSie. Uważaj słowo "pisowiec" za najgorszą obelgę jaką zna nasz język. Używaj jej na lewo i prawo, za każdym razem kiedy się z kimś nie zgadzasz w kwestiach politycznych. Uważaj, że to załatwia sprawę. Bądź przekonanym, że czyni Cię to obrońcą demokracji. I że fakt bycia bezmózgim wyznawcą Tuska, sprawia, że jesteś dziesięć razy fajniejszy od bezmózgich wyznawców Kaczyńskiego.
Dzięki poprzedniemu poradnikowi, wiecie już doskonale, jak być typowym burakiem po czterdziestce. Jak jednak powszechnie wiadomo, nie jest to jedyny typ buca z jakim można się spotkać. Dlatego dziś część druga serii: Jak zostać rasowym bucem platformianym. W żadnym wypadku nie uważam wszystkich zwolenników PO za idiotów. Jest jednak wśród nich liczna, nawet bardzo liczna grupa skończonych bezmózgich kretynów. Chcesz zostać jednym z nich? No to jedziemy.
1. Wstydź się
Otóż to. Wyprostuj dumnie plecy, unieś głowę i pełnym powagi tonem rzeknij: "Wstyd mi za Polskę", ewentualnie: "Wstydzę się, że jestem Polakiem". Każda okoliczność jest dobra: wybory wygrał nie ten, który powinien; rząd chce zawetować porozumienia unijne; w "Mam talent" odpadła panna, której śpiewy Ci się podobały. Warto też czasem rzucić tekst o "wymachiwaniu szabelką". Uważaj się przy tym za patriotę.
2. Ufaj autorytetom
Oczywistym jest, że reżyser, który za młodu zrobił kilka naprawdę dobrych filmów jest reżyserem dobrym, a skoro tak, to każdy jego następny film jest bardzo dobry, nawet taka chała jak "Katyń". Oczywistym jest również, że w związku z tymi filmami sprzed kilkudziesięciu lat, ma prawo mówić wszystko, a owo wszystko zyskuje status prawdy objawionej. Podobnie, człowiek o nadzwyczaj bogatym życiorysie i zasługach dla kraju, z tytułu owych zasług automatycznie zyskuje przywilej nieomylności. Kiedy na starość pokazuje się w telewizji i krzycząc jak opętany, wymachując rękami jak Kermit Żaba, plecie androny - nie wolno się z nim nie zgadzać, bo to przecież autorytet. O pewnym redaktorze naczelnym i pewnym stoczniowcu (których zasług dla demokratyzacji nie śmiem wszak podważać) nawet nie ma co wspominać - jeżeli ktokolwiek jest przeciw nim, to karzeł moralny i szaleniec.
3. Sprawy religii
Oczywiście, możesz być katolikiem. Bez względu na to czy nim jesteś, uważaj Jana Pawła II za największy autorytet moralny, choćbyś wiedział o nim tyle, że był papieżem i wcinał kremówki. W każdym razie, skoro już jesteś katolikiem, to musisz przede wszystkim uważać, aby nie zostać fanatykiem. Jak to osiągnąć? Prosta sprawa. Przede wszystkim, nie wolno Ci uważać, że katolicyzm jest w jakimś stopniu lepszy czy bardziej prawdziwy niż jakakolwiek inna religia. Uważasz, że Jezus jest Bogiem? - OK. Muzułmanie tak nie uważają? Też OK. Przecież nie ośmielisz się twierdzić, że Ty masz rację, a oni nie. Możesz uważać że Bóg istnieje, ale nie możesz przy tym upierać się, że to cokolwiek więcej, niż Twoje przekonanie. Jeśli już jesteś chrześcijaninem, warto też, żebyś przestał chodzić do kościoła. Utrzymuj, że liczy się to, jakim się jest człowiekiem albo, że nie chodzisz, bo nie masz takiej potrzeby. Wypinając z dumą pierś, tłumacz: "wierzę w Boga, a nie w Kościół"; "jestem wierzący-niepraktykujący". Uważaj się przy tym za dobrego katolika.
Mały test:
Obrazek A
Obrazek B
Jeśli uważasz, że obrazek A to skandaliczna i niedopuszczalna obraza uczuć religijnych, podczas gdy na obrazku B widzimy zabawę konwencją i trzeba być fanatykiem, żeby dostrzec w niej coś niestosownego - zdałeś.
4. Własne zdanie
Uważaj, że trzeba je mieć. I miej. Na każdy temat. Co ważne, w przypadku, kiedy w dyskusji nie idzie Ci jego obrona, kiedy Twój oponent udowadnia Ci, że w dupie byłeś, gówno widziałeś, rzeknij z powagą: "Każdy ma swoje zdanie - ja mam swoje, a Ty swoje. Ja nie oczekuję, że Ty swoje zmienisz, więc Ty uszanuj moje prawo do własnego zdania."
5. Złote myśli
Poza tym, uważaj, że trzeba być sobą. I trzeba być tolerancyjnym. I najważniejsze w życiu jest szczęście. Wypowiadaj te zdania tak, jakbyś myślał nad nimi trzy dni i trzy noce. Możesz też spróbować wrzucić jakiś refleksyjny demot na demotywatory.pl. Jak się nie uda, to plusuj te, które już tam są.
6. Dualizm
Uważaj Polskę za pole wielkiej bitwy dobra ze złem, czyli PO z PiSem. Jeżeli ktoś nie jest za PO, to bez wątpienia jest pisowcem, bez względu na to, co mówi o PiSie. Uważaj słowo "pisowiec" za najgorszą obelgę jaką zna nasz język. Używaj jej na lewo i prawo, za każdym razem kiedy się z kimś nie zgadzasz w kwestiach politycznych. Uważaj, że to załatwia sprawę. Bądź przekonanym, że czyni Cię to obrońcą demokracji. I że fakt bycia bezmózgim wyznawcą Tuska, sprawia, że jesteś dziesięć razy fajniejszy od bezmózgich wyznawców Kaczyńskiego.
Na dobrą sprawę, współczesny katolicyzm to bardziej "agnostycyzm ze wskazaniem" niż teizm. Taka luźna refleksja.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńEj, a co w przypadku jak obrazek A jest dla mnie smieszny w chuj, a na kurwe z obrazka B bym napluł? Nasz Dziennik i Toruń?
OdpowiedzUsuńSwoją drogą, ND wylaszczył sie ostatnio. Mają lepszy druk i kolorowe zdjęcia. AAA, no i cóz za znaczacy skrót tegoż periodyku, dopiero zauwazyłem.
No i dla mnie to jeden pies czy zwykłe "nie chcę mi się" u większości tych ludzi nazwiesz teizmem, agnostycyzmem ze wskazaniem czy palcem dupy podcieraniem :P
Jeżeli uważasz, że obrazek A jest śmieszny w chuj, no to chyba Nasz Dziennik i Toruń. Naprawdę widzisz tam coś zabawnego?
OdpowiedzUsuńA tego o agnostycyzmie nie odnoszę do nie chodzenia do kościoła, tylko do podejścia.
Teizm: Bóg istnieje.
Ateizm: Boga nie ma.
Agnostycyzm: Nie wiadomo.
Katolicyzm: Eee... yyy... to znaczy... no ja oczywiście wierzę, ale tak naprawdę to nie wiadomo, no przecież równie dobrze to może nie istnieć, albo może to muslimy mają rację, no ale ja oczywiście wierzę.