sobota, 7 listopada 2009

kilka rzeczy, do słuchania których się raczej nie przekonam

1. Uliczny hip hop, zwany również Prawdziwym Hip Hopem

Owszem, teksty są często niegłupie. Owszem, zdarzają się błyskotliwe sformułowania, trafne porównania, ciekawy przekaz. Jednak słuchanie tego dłużej niż przez pół godziny powoduje u większości zwykłych ludzi chęć samookaleczenia, depresję i myśli samobójcze. Ja rozumiem, że życie na blokowisku jest doświadczeniem dosyć przygnębiającym, no ale ile można. Przy tej muzyce, twórczość Chopina emanuje radością i pozytywną energią, a "Czarna Madonna" brzmi jak gospel. Ów gatunek ma jeszcze jedną ciekawą właściwość - wszyscy jego słuchacze, bez względu na wiek, szybko osiągają przekonanie, że dobrze znają życie.


2. Rock lat osiemdziesiątych

Oczywiście, było kilka naprawdę fajnych utworów, mówię jednak o generalnym trendzie. O trendzie Eye of the Tiger. Zaczyna się od basu, potem gitarka. Wrażenie świetne, zapowiada się zajebista nuta. A potem wchodzi wokal i witki opadają. Generalnie, w utworach tamtego okresu fajny instrumental kontrastuje z okropnym śpiewem. Zero energii, zero poweru, zawodzi jeden z drugim, jakby chciał a nie mógł. Ja podziękuję.


3. Techno

"Ja nie słucham techno, wolę dance albo trance."
"To nie jest jakaś techniawa, tylko house."
"Owszem słucham techno, ale takiego czystego, prawdziwego techno, a nie jakiegoś syfu, co się teraz na dyskotekach puszcza"
"Obchody dwudziestopięciolecia Solidarności uświetni swoją obecnością Jean-Michele Jarre, wybitny twórca muzyki elektronicznej"

Panie kochany, jeden chuj! Ja rozumiem, że po paru piwach/drinach/kielonach, to może być fajne, nie ma nic złego w skakaniu do jakiejś techniawy na dyskotece. Ale słuchanie czegoś takiego w tramwaju, na trzeźwo (!) na mp3, tak głośno że rytmiczne "łup-łup-łup" słychać nawet w drugim wagonie - to już są rzeczy, o których się filozofom nie śniło. Nie wspominając już o wmawianiu ludziom, że to jest muzyka.


4. Disco Polo

Podobno wraz z prawem jazdy kategorii D, każdy zdający otrzymuje ciemne okulary i płytę z największymi przebojami disco polo. Z jakiegoś powodu jest to ukochany gatunkek kierowców autokarów, którzy przy okazji torturują swym wątpliwym gustem muzycznym conajmniej 40 pasażerów. Jak w przypadku powyższym, może się podobać, ale tylko po pijaku.


5. Viva

Nie MTV, bo oni sobie odpuścili i piosenki lecą tam tylko w nocy. Klikamy tutaj i tutaj. Co widzimy w górnym prawym rogu? Tak, tak, to nie zwidy - naprawdę, kiedyś na Vivie puszczali takie rzeczy. Najwidoczniej jednak panowie na górze doszli do wniosku że to się nie opłaca i od tej pory dzień w dzień dokonują zbiorowego gwałtu na muzyce, tłukąc ją przy tym kułakami po głowie. Sama Viva jest jednak tylko przejawem pewnego globalnego procesu ładnie opisanego przez Jona Lajoie w utworach Pop Song oraz Radio Friendly Song.


6. Dżem

Wyjaśnijmy sobie kilka rzeczy. Większość brudnych niedomytków, którzy wciąż chodzą pijani, wygląda mniej więcej tak i nie jestem pewien, czy naprawdę chcę słuchać o nich w piosenkach. Po drugie, nie wiem z jakiej racji śpiewający po polsku podmiot liryczny miałby dostać na chrzcie Billy. Wokal pana Riedla sobie odpuszczę, bo to się po prostu może podobać albo nie, a mi się nie podoba niesamowicie. Podobnie, jak niesamowicie mi się nie podoba pijacki etos, czyli dorabianie romantyzmu do a) naprucia się w gronie znajomych b) bycia menelem. Reszta piosenek Dżemu też do mnie nie przemawia.

3 komentarze:

  1. Wiadomo, odnośnie czego się nie zgodze. :D W Dżemie nie tyle tekst jest fajny (chociaz Wehikuł czasu i Czerwony jak cegła wcale nie sa takie głupie) co muzyka. Przynajmniej dla mnie na prawde wpada w ucho i po prostu podoba mi się taki rockowo-blusowy klimat. Tyle
    Techno, techno, technoooooo!

    OdpowiedzUsuń
  2. "przynajmniej dla mnie na prawde wpada w ucho" - pozdrawiamy kresy wschodnie :P Dżem sux.

    OdpowiedzUsuń
  3. uliczny H-H wymiata !
    bo dziś się liczy szacunek ludzi ulicy !

    OdpowiedzUsuń