W życiu każdego mężczyzny nadchodzi ten moment, kiedy musi zdmuchnąć z urodzinowego tortu okrągłe czterdzieści świeczek. Może zrobić wówczas tylko dwie rzeczy: pozostać normalnym facetem lub zmienić się w typowego buraka. Dla tych z panów, którzy planują wybrać drugą ścieżkę, przygotowaliśmy krótki poradnik.
Po pierwsze: zapuść wąsy
Mój Panie, na zajazdach nie znacie się wcale;
Wąsalów - co innego, zdadzą się wąsale.
Nie we włości ich szukać, ale po zaściankach:
W Dobrzynie, w Rzezikowie, w Ciętyczach, w Rąbankach;
Szlachta odwieczna, w której krew rycerska płynie;
Wszyscy przychylni panów Horeszków rodzinie,
Wszyscy nieprzyjaciele zabici Sopliców!
Stamtąd zbiorę ze trzystu wąsatych szlachciców;
Od zarania dziejów niektórzy mężczyźni wpadają na irracjonalny pomysł wyhodowania sobie włosów między nosem a ustami. Po co? - tego prawdopodobnie nie dowiemy się nigdy. Jeśli jednak chcesz zostać rasowym, polskim czterdziestolatkiem, musisz zacząć od zapuszczenia wąsów. W swoim nowym image powinieneś także uwzględnić wielki bebzun oraz (z czasem) rozpaczliwie nieprzystrzygane resztki włosów nad uszami i karkiem.
Po drugie: zostań mistrzem kierownicy
Spokojnie, nie musisz zapisywać się na żadne kursy czy szkolenia. Skończyłeś przecież 40 lat, to naturalne, że prowadzenie samochodu masz opanowane do perfekcji. Teraz wystarczy pokazać to światu. Za każdym razem, kiedy ktoś za długo stoi na światłach, jedzie zbyt wolno, za szybko włącza boczne, słowem zrobi cokolwiek nie tak jak Ty byś tego wymagał - drzyj ryja. Owszem, nawet zwykłym kierowcom zdarza się czasem rzucić kilka bluzgów, Ty jednak stoisz poziom wyżej. Dlatego musisz pamiętać, aby swe uwagi wygłaszać możliwie najczęściej, najgłośniej i kierować je bezpośrednio do osoby która Ci przeszkodziła (a nuż usłyszy).
Po trzecie: imponuj elokwencją
Masz już cztery dychy na karku, naturalne jest więc, że wiesz o świecie naprawdę dużo. Szkoda by było zachować to wszystko dla siebie. Od czego są jednak młodzi faceci? Kolega córki, dzieciak siostry, współpasażer w PKP. Nie daj się zwieść pozorom, oni wszyscy tak naprawdę tylko czekają, abyś olśnił ich swą inteligencją i oczytaniem. Dlatego nieważne, czy dowiedziałeś się o czymś z porannego programu SuperStacji czy też wyczytałeś to w Imperium TV. Dziel się wiedzą i patrz, w jaki zachwyt wprowadzasz swych nieopierzonych słuchaczy.
Po czwarte: zostań lokalnym patriotą
Dotyczy głównie mieszkańców małych miast. Daj się zabić za to, że Twój zabity dechami kurwidołek jest znacznie lepszy niż każdy inny zabity dechami kurwidołek w tym kraju. Nie musisz mieć bladego pojęcia o historii i architekturze - Ty tu mieszkasz, więc to miejsce jest piękne, wyjątkowe, wartościowe. Amen.
Po piąte: znaj się na sporcie
Nie na jakiejś konkretnej dyscyplinie. Na każdej. Bądź święcie przekonany, że trenerzy, którzy siedzą w danym zawodzie od małego i czasem porobili już doktoraty, przy Tobie są zwykłymi patałachami. Pozory mogłyby wskazywać, że jakiś zawodnik zarabiający kilkaset tysiaków rocznie, ma pojęcie o tym, co robi. Błąd! Najlepsze pojęcie o sporcie masz Ty! Nie zapominaj o tym. Dlatego za każdym razem, kiedy oglądasz żużel, tenis ziemny, siatkówkę (o piłce nożnej to nawet nie ma co wspominać) - przejmuj dowodzenie! W lewo leć, kurwa! Podaj mu, gdzie leziesz?! No co ty robisz, kto cię uczył grać?! - te zdania powinny wejść na stałe do Twojego słownictwa. Pamiętaj także o regule z punktu drugiego: im głośniej wydzierasz mordę, tym bardziej się znasz.
Po szóste i najważniejsze: miej rację
W średniowieczu dysputy wygrywało się za pomocą argumentum ad verecundiam. Powołujący się na św. Ambrożego przegrywał z przyzywającym św. Hieronima, cytujący św. Grzegorza nie miał szans z odwołującym się do św. Augustyna. Nieistotne były racje, nie liczyło się rozumowanie - ważny był autorytet. A czy chodził po tym świecie kiedykolwiek większy autorytet niż Ty? Przeżyłeś już tyle, że znasz się na wszystkim jak mało kto. Dlatego nie pozwól sobie wmówić, że możesz nie mieć racji. Złośliwi mogą zbijać Twoje argumenty i próbować przedstawić Ci swoje. Nie daj się w to wciągnąć! Jeśli Ty coś mówisz, to musi być prawda i każdy kto zaprzecza, jest albo za młody albo zwyczajnie głupi.
Te sześć prostych kroków doprowadzi Cię prostą drogą do sukcesu. Przestrzegaj naszych porad, a już wkrótce staniesz się typowym facetem po czterdziestce - wąsatym i nieomylnym. Powodzenia!
Po pierwsze: zapuść wąsy
Mój Panie, na zajazdach nie znacie się wcale;
Wąsalów - co innego, zdadzą się wąsale.
Nie we włości ich szukać, ale po zaściankach:
W Dobrzynie, w Rzezikowie, w Ciętyczach, w Rąbankach;
Szlachta odwieczna, w której krew rycerska płynie;
Wszyscy przychylni panów Horeszków rodzinie,
Wszyscy nieprzyjaciele zabici Sopliców!
Stamtąd zbiorę ze trzystu wąsatych szlachciców;
Od zarania dziejów niektórzy mężczyźni wpadają na irracjonalny pomysł wyhodowania sobie włosów między nosem a ustami. Po co? - tego prawdopodobnie nie dowiemy się nigdy. Jeśli jednak chcesz zostać rasowym, polskim czterdziestolatkiem, musisz zacząć od zapuszczenia wąsów. W swoim nowym image powinieneś także uwzględnić wielki bebzun oraz (z czasem) rozpaczliwie nieprzystrzygane resztki włosów nad uszami i karkiem.
Po drugie: zostań mistrzem kierownicy
Spokojnie, nie musisz zapisywać się na żadne kursy czy szkolenia. Skończyłeś przecież 40 lat, to naturalne, że prowadzenie samochodu masz opanowane do perfekcji. Teraz wystarczy pokazać to światu. Za każdym razem, kiedy ktoś za długo stoi na światłach, jedzie zbyt wolno, za szybko włącza boczne, słowem zrobi cokolwiek nie tak jak Ty byś tego wymagał - drzyj ryja. Owszem, nawet zwykłym kierowcom zdarza się czasem rzucić kilka bluzgów, Ty jednak stoisz poziom wyżej. Dlatego musisz pamiętać, aby swe uwagi wygłaszać możliwie najczęściej, najgłośniej i kierować je bezpośrednio do osoby która Ci przeszkodziła (a nuż usłyszy).
Po trzecie: imponuj elokwencją
Masz już cztery dychy na karku, naturalne jest więc, że wiesz o świecie naprawdę dużo. Szkoda by było zachować to wszystko dla siebie. Od czego są jednak młodzi faceci? Kolega córki, dzieciak siostry, współpasażer w PKP. Nie daj się zwieść pozorom, oni wszyscy tak naprawdę tylko czekają, abyś olśnił ich swą inteligencją i oczytaniem. Dlatego nieważne, czy dowiedziałeś się o czymś z porannego programu SuperStacji czy też wyczytałeś to w Imperium TV. Dziel się wiedzą i patrz, w jaki zachwyt wprowadzasz swych nieopierzonych słuchaczy.
Po czwarte: zostań lokalnym patriotą
Dotyczy głównie mieszkańców małych miast. Daj się zabić za to, że Twój zabity dechami kurwidołek jest znacznie lepszy niż każdy inny zabity dechami kurwidołek w tym kraju. Nie musisz mieć bladego pojęcia o historii i architekturze - Ty tu mieszkasz, więc to miejsce jest piękne, wyjątkowe, wartościowe. Amen.
Po piąte: znaj się na sporcie
Nie na jakiejś konkretnej dyscyplinie. Na każdej. Bądź święcie przekonany, że trenerzy, którzy siedzą w danym zawodzie od małego i czasem porobili już doktoraty, przy Tobie są zwykłymi patałachami. Pozory mogłyby wskazywać, że jakiś zawodnik zarabiający kilkaset tysiaków rocznie, ma pojęcie o tym, co robi. Błąd! Najlepsze pojęcie o sporcie masz Ty! Nie zapominaj o tym. Dlatego za każdym razem, kiedy oglądasz żużel, tenis ziemny, siatkówkę (o piłce nożnej to nawet nie ma co wspominać) - przejmuj dowodzenie! W lewo leć, kurwa! Podaj mu, gdzie leziesz?! No co ty robisz, kto cię uczył grać?! - te zdania powinny wejść na stałe do Twojego słownictwa. Pamiętaj także o regule z punktu drugiego: im głośniej wydzierasz mordę, tym bardziej się znasz.
Po szóste i najważniejsze: miej rację
W średniowieczu dysputy wygrywało się za pomocą argumentum ad verecundiam. Powołujący się na św. Ambrożego przegrywał z przyzywającym św. Hieronima, cytujący św. Grzegorza nie miał szans z odwołującym się do św. Augustyna. Nieistotne były racje, nie liczyło się rozumowanie - ważny był autorytet. A czy chodził po tym świecie kiedykolwiek większy autorytet niż Ty? Przeżyłeś już tyle, że znasz się na wszystkim jak mało kto. Dlatego nie pozwól sobie wmówić, że możesz nie mieć racji. Złośliwi mogą zbijać Twoje argumenty i próbować przedstawić Ci swoje. Nie daj się w to wciągnąć! Jeśli Ty coś mówisz, to musi być prawda i każdy kto zaprzecza, jest albo za młody albo zwyczajnie głupi.
Te sześć prostych kroków doprowadzi Cię prostą drogą do sukcesu. Przestrzegaj naszych porad, a już wkrótce staniesz się typowym facetem po czterdziestce - wąsatym i nieomylnym. Powodzenia!
Poradnik idealny. Wygląda, jak byś znał to wszystko z autopsji :D:D.
OdpowiedzUsuńA propos. Obejrzyj Gran Torino (ja mam jak coś). Można się tam nauczyć jak być siedemdziesięcioparoletnim (tak, miałem satysfakcję pisząc to słowo) dziadem i wciąż być zajebistym dzikiem.